Metoda Feynmana. Trzy kroki, które pomogą opanować każdy przedmiot.

 

Witam was serdecznie! Dziś to, co wam przedstawię, metoda, którą wam przedstawię, wydaje mi się być ważną w każdej dzeidzienie nauczania albo w nauczaniu jakiegokolwiem przedmiotu. Jej zrozumienie  pomoże zapewne także w nauczaniu języków.

Znany Noblista w dziedzinie fizyki Richard Feynman uświadomił różnicę między rozumieniem czegoś i znajomości nazewnictwa czegoś, i jest to jedna z głównych przyczyn jego sukcesu.

Feynman natknął się na formułę nauczania, która umożliwiła mu rozumie rzeczy lepiej od innych. Ta formuła zyskała nazwę metoda Feynmana i ona pomaga uczyć się czegokolwiek głębiej i szybciej. Temat czy problematyka nie ma tu znaczenia. Można zastosować jakikolwiek przedmiot. Metoda działa we wszystkich dziedzinach. I co najlepsze, jest prosta, genialnie prosta. I jest to nie tylko metoda, ale okno w inny styl myślenia i pojmowania rzeczy.

No więc spróbuję wyjaśnić.

Metoda posiada 3 kroki.

Krok 1. Naucz tego dziecko


Bierzemy czystą kartkę i piszemy, czego chcemy nauczyć. Zapisujemy wszystko, co wiemy na ten temat w taki sposób, jak gdybyśmy to tłumaczyli dziecku. Nie naszemu znajomemu, a ośmiolatkowi, który posiada wystarczający zapas słownictwa i potrafi się skoncentrować, żeby zrozumieć bazowe pojęcia.
Wiele osób ma tendencję do używania skomplikowanych słów i żargonu wtedy, gdy czegoś nie rozumieją. Problemem jest to, że oszukujemy samych siebie, ponieważ nie jesteśmy świadomi dokładnie tego, czego nie rozumiemy. Używanie żargonu ma na celu ukryć przed innymi naszą niewiedzę. Podczas zapisywania problematyki od początku do końca w prostych słowach, które jest w stanie zrozumieć nawet dziecko (używamy tylko najpopularniejszych słów), możemy pomóc sobie zrozumieć jego istotę na głębszym poziomie i ułatwiamy relacje i powiązania między pojęciami. I jeśli dołożymy starań, zdamy sobie sprawę jasno, gdzie mamy braki. I to jest dobre, bo wiemy, gdzie musimy się podszkolić.

Krok 2: Powtarzanie

W pierwszym etapie będziemy nieuchronnie napotykać się na luki w swojej wiedzy: gdzieś zapomniałeś coś ważnego, nie potrafiłeś wyjaśnić lub po prostu doświadczyłeś trudności z połączeniem ważnych pojęć. Jest to niezwykle ważne, ponieważ po otwiera granice naszej wiedzy. Kompetencja — to znajomość granic swych możliwości, a my właśnie odkryliśmy jedna z nich! Jest to punkt, w którym rozpoczyna się nauka. Teraz wiemy gdzie mamy zagwozdkę, zatem wracamy i powtarzamy materiał, dopóki nie przedstawimy go w prostych słowach.
Znalezienie granic swojej wiedzy również ogranicza błędy, które mamy tendencję popełniać, i zwiększa szanse na sukces w zastosowaniu swojej wiedzy.

Krok 3: Organizowanie i uproszczenie

Teraz mamy zestaw odręcznie zapisanych kartek. Przejrzyj je i upewnij się, czy przez pomyłkę nie zapodziała się gdzieś tam jakaś specjalistyczna definicja czy wyraz. Teraz sporządź z tego wszystkiego zwykłe opowiadanie czy historię. Przeczytaj na głos. Jeśli wyjaśnienie nie wygląda dość prosto lub brzmi dziwacznie to znak, że twoja wiedza wciąż wymaga poprawy.

Krok 4 (opcjonalnie): Dzielenie się.


Jeśli
chcesz mieć pewność, że doskonale rozumiesz temat, podziel się swoją wiedzą z kimś (najlepiej, jeśli będzie to ktoś bardzo słabo zorientowany w temacie . Albo wyjaśnijcie to 8-letniemu dziecku!). Najlepszy sprawdzian wiedzy z przedmiotu – jest to zdolność do wyjaśnienia tematu innej osobie.

 

Oryginał 

Jak Normalni Dorośli Mogą się Nauczyć Języka Szybko, Łatwo i Efektywnie. Chris Lonsdale i Jego 5 Zasad.

Witam was serdecznie.  Nie będę dużo mówić o Chrisie Lonsdale. Powiem tylko, że nauczył się chińskiego w ciągu 6 miesięcy.

Spróbuję przedstawić jego 5 wspaniałych według mnie zasad nauki języka. A zatem…
Każdy dorosły może się nauczyć drugiego języka w 6 miesięcy. Ktoś powie: „Nienormalni. O czym oni mówią?” Historia ludzkiego postępu oparta cała na poszerzaniu granic. Zatem nikt kiedyś nie mógł przypuścić, że wielka masa ciężkiego metalu poleci w niebo. Teraz mamy ponoć nie tylko samoloty, ale też latające samochody. A wystarczyło zebranie w odpowiedni system odpowiednich zasad łączenia tego metalu ze sobą, wzbogacenie odpowiednimi działaniami i gotowe.

Dzisiaj przedstawię wam 5 zasad, które sformułował Chris, ucząc się języka i zacznę od obalenia 2 mitów, bardzo szeroko stosowanych w społeczeństwie.


Pierwszy mit: Talent. Nie musimy mieć talentu, żeby nauczyć się języka. Skuteczna nauka języka nie jest to absolutnie kwestią talentu. Tak jak każde dziecko nauczy się rozumieć swoją matkę, a potem rozmawiać samo. Nauka języka nie jest wcale związana z posiadanym bądź nieposiadanym talentem.

Drugi mit: Zanurzenie się. Mam na myśli w językowe środowisko. „Trzeba być w tym środowisku językowym, żeby nauczyć się języka”, – mit.  Zobaczcie, jak dużo Polaków mieszka w Niemczech i zupełnie nie mówi po niemiecku. Jak dużo Chińczyków mieszka w USA, Kanadzie, Anglii, przez 10-20 lat i absolutnie nie mówi po angielsku. Nie, zanurzenie w klimat językowy wcale nie jest najważniejsze Tak jak nie nauczy się pływać tonący człowiek.

sweem

Zatem przejdźmy do pięciu  zasad.


Po-pierwsze, zrozumienie powiązania i wzajemne oddziaływanie 4 bardzo ważnych rzeczy: Znaczenie, Użyteczność, Uwaga, Pamięć.

meaning

Jeśli spacerujemy w lesie i widzimy ten obrazek,

projekt-bez-tytulu

wiele osób coś zauważy, wiele osób nie zwróci uwagi i pójdzie dalej.

 

 

 

Idziemy dalej i za 15 minut widzimy drugi obrazek.

projekt-bez-tytulu3

W tym momencie powinniśmy zacząć uważać, ten obrazek już jest powiązany z tym, że zastanawiamy się i poświęcamy naszą uwagę. Uważamy. 

 

 

 

projekt-bez-tytulu-1

No i idąc dlaej widzimy  trzeci obrazek, który odblokowuję naszą Uwagę absolutnie. Na 100% . Wszystkie nasze zmysły nabierają ostrości. Jesteśmy w pełnej gotowości. Do Reakcji, Ucieczki, Działania. Takie spotkanie zapamiętujemy na całe życie.

 

I wtedy człowiek rozumie, że obrazek pierwszy, ma wielkie znaczenie, bo oznacza nic innego jak bardzo niebezpiecznego niedźwiedzia. W takiej sytuacji uważasz, zwracasz uwagę, nabiera to dla ciebie znaczenia, jest to ważne, zapamiętujesz, pamiętasz.

1

To także jest związane z tym, że ważna jest dla nas informacja, która pomaga zrealizować nasze cele personalne. W tym momencie jest to użyteczne dla nas, warte uwagi, ma znaczenie, pamiętamy i zapamiętujemy to na długo.

live-in-themoment34

Zatem zasada nr 1:

Focus on language content, that is relevant to you.
Skoncentruj się na tym językowym przekazie, który jest ważny, ma znaczenie, jest ciekawy, istotny, warty zainteresowania, użyteczny dla ciebie.

zasada-1

 

Nauczymy się narzędzi, wtedy gdy je zaczniemy używać, ale najszybciej nauczymy się ich wtedy, gdy będą użyteczne dla nas.

ilya-frank-metod

Była taka historia, gdy jedna osoba uczyła się pisać na klawiaturze chińskiej przez 9 miesięcy z żadnym skutkiem. Nie udawało się tego zrobić. Parę godzin dziennie trenowała, i nic. Pewnego razu, gdy w jedną noc musiała napisać na klawiaturze długi list przewozowy, żeby zorganizować ważną dostawę towaru, i nie mając nikogo do pomocy, jakimś dziwnym trafem, nauczyła się klawiatury, sama nie wiedząc w jaki sposób. Dlatego, że było to ważne, było to istotne,miało to wielkie znaczenie.

Zasada nr.2

Use your new language as a tool to communicate… from day I (używaj języka jako narzędzia do komunikacji od pierwszego dnia).

 

zasada2

 

Już któryś raz słyszę historię, że ktoś jadąc z osobą obcojęzyczną w pociągu, nie znając wcale jej języka, potrafił się dogadać . To, o czym rozmawiali,  było po prostu ciekawe, ważne dla obu,
i za pomocą różnych środków, znaków, mimiki, rysunków, krok po kroku potrafili się zrozumieć na wzajem. A kilka tygodni po tym zdarzeniu, wtedy, gdy ten człowiek okazał się wśród grupy obcojęzycznych osób, jakimś dziwnym trafem rozumiał dużo rzeczy z tego, co słyszał dookoła siebie.

Ta historia jest powiązana z następną regułą nr 3:

When you first understand the message you will unconsciously acquiren  the langage (Kiedy po raz pierwszy zrozumiesz przekaz, nieświadomie opanowujesz język; unconscious – nieprzytomny, nieświadomy, podświadomy; to acquire – przejąć, nabyć)

 

zasada3


Kiedy po raz pierwszy zrozumiesz przekaz opanujesz język. I to jest już bardzo udokumentowane dzisiaj. Bardzo dużo badań w tej kwestii dokonał Steven Krashen,  znany w dziedzinie metodologii językowej. Przez badanie dwóch grup docelowych, poddanych nauce języka przez standardowe podejście, wynikające z systemu języka i gramatyki, i podejście, wynikające z przekazywania jedynie znaczenie, rozumienia, udowodnił, że drugie podejście, oparte na zrozumieniu wygrywa.

zrozumienie

 

Zasada nr 4


Language learning is not about knowlege (Nauka języka nie jest o wiedzy) it is about physiological training.
Język – to nie zbiór jakiejś wiedzy czy materiału. Jeżyk jest treningiem fizycznym.

Wiele osób kończąc dużo szkół, w tym językowych, nie potrafią mówić, rozumieć, używać języka.

zasada4

 

Zasada nr 5

 

No i ostatnia 5 zasada – to nasz emocjonalny psychiczny stan. Psychological State Matters (stan psychologiczny; matters – zagadnienia, kwestie, sprawy). Kiedy jesteś zdenerwowany, smutny, roztrzęsiony, to nie potrafisz się uczyć efektywnie. Kiedy jesteś rozluźniony, spokojny, szczęśliwy – nauka idzie dużo lepiej.

zasada-5

 

Słuchajcie,  podrzucam lińk do filmiku Chrisa

https://www.youtube.com/watch?v=d0yGdNEWdn0.

Być może po przeczytaniu tego artykułu, ci, co słabo rozumieją angielski ze słuchania, zauważą poprawę.

Trzymam kciuki za wasze sukcesy!

No i jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  Pomoże mi to dobierać interesującą tematykHELLO 2ę postów i artykułów, a dodatkowo w prezencie za wypełnienie ankiety wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

 

fb

 

Dlaczego nie powinniśmy wkuwać czy starać się zapamiętać w trakcie nauki języka obcego?

Bez wątpienia nie powinniśmy wkuwać ucząc się języka, na przykład zapamiętując słówka czy dialog.
W naszym mózgu funkcjonuje pamięć krótkoterminowa, działa ona w ciągu 20 sekund i jest przeznaczona do zapamiętania 4-7 obiektów. Jeśli powtarzamy kilka razy ten sam zwrot, to aktywujemy jedynie naszą pamięć krótkoterminową. Przy tym dla zapamiętania nie jest ważne, czy powtórzymy to jeden czy siedem razy. Lepiej w tym czasie przeczytać 4-6 zwrotów czy zdań.
A jeszcze lepiej jest postępować w taki sposób: czytamy zwrot metodą look-up, czyli patrzymy na jakiś zwrot, odwracamy wzrok i w miarę głośno powtarzamy ten zwrot. Potem w ten sam sposób czytamy następny zwrot i w ten sposób cały tekst. Następnie jeszcze raz czytamy cały tekst raz jeszcze.
Powodzenia.

No i jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  Pomoże mi to dobierać interesującą tematykHELLO 2ę postów i artykułów, a dodatkowo w prezencie za wypełnienie ankiety wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

 

fb

 

Fajny Sposób Na Naukę Angielskiego!

Setki źródeł na rynku cały czas propagują łatwe i łatwiejsze sposoby nauczania języków obcych. I bardzo dobrze, gdy by nie to, że rzadko kto doprowadza cały ten proces nauczania do końca. Na początku wszystko wydaję się interesujące i ciekawe. Jesteśmy pełni entuzjazmu, zachwytu i poweru. Interesują nas nowi ludzie, nowy materiał, nowe metody. Ale za jakiś czas, krótszy czy dłuższy, jakoś ta nauka zaczyna nas nudzić i rezygnujemy od razu albo za jakiś czas, po prostu nie widząc efektu, czy nie mając czasu kontynuować.

Jakie rozwiązanie? Moim zdaniem jest świetna alternatywa. Jakiś czas temu, zupełnie przypadkowo znajomy na targach polecił mi sposób czytania książek w oryginalnym języku z tłumaczeniem. Każda książka jest podzielona na akapity. Najpierw idzie akapit, gdzie po każdym zwrocie czy zdaniu jest podane w nawiasach polskie tłumaczenie i krótki komentarz leksyczno-gramatyczny. Potem leci ten sam akapit, ale już bez tłumaczenia. I właśnie w tym momencie tak naprawdę się uczymy języka. W naszej podświadomości polskie i angielskie znaczenia łączą się w jedną całość. Nie wiem, czy zainteresowałabym się tematem, gdyby nie to, że jego brytyjscy wspólnicy ciągle przechwalali znajomego za to, że tak szybko się nauczył języka i widzą na prawdę dużą pozytywną różnicę od tego momentu, gdy spotykali się z nim rok temu.

Jak sié okazuje, wszystko, co jest potrzebne to po prostu czytać różne ciekawe książki właśnie z takim tłumaczeniem. I co jest ciekawe i najważniejsze dla mnie, to to, że nie pojawia się problem z motywacją, że nam się za jakiś czas nie chce, bo ona się utrzymuje na wysokim poziomie. Dlaczego? Ponieważ interesuje nas sama treść, fabuła, czym się to skończy, jak się potoczy akcja i cała historia, a ciekawość, jak wiadomo, jest świetnym naturalnym motywatorem. Tutaj najważniejsze jest po prostu się pogrążyć w czytanie i, jak to się mówi, scalić z rzeczywistością bohaterów.

Ważne jest jeszcze to, że te książki w ogóle nie są uproszczone. Czasami są proponowane na rynku książki do czytania w oryginalnym języku, ale uproszczone do odpowiedniego poziomu sposobem usuwania ciężkich słówek, coś takiego proponuje między innymi wydawnictwo University Press. Moim zdaniem cała przyjemność czytania polega na obecności tych właśnie oryginalnych smaczków językowych od autora. I tutaj plus dla książek z tłumaczeniem, ponieważ ten w nich oryginalny tekst od autora nie ma żadnej ingerencji.

Świetne jest też to, że czytać można na dwa sposoby, w zależności od naszego poziomu. Jeśli wcale nie znacie języka (albo poziom jest niski bądź średni), to zaczynacie od części z tłumaczeniem i z komentarzami, następnie czytacie cześć w oryginale (bez tłumaczenia i komentarzy). Ale też jeśli poziom jest w miarę wysoki i tylko chcemy wzbogacić słownictwo, to można zaczynać od części w oryginale (bez tłumaczenia) i tylko zaglądać do góry do tłumaczenia, jak cos będzie nie jasne.

Co jeszcze można dodać?

Bardzo fajne jest to, że te książki można czytać gdziekolwiek, na łące, w autobusie czy w domu na kanapie, bo nie musimy szukać tłumaczenia tego czy innego nieznanego słówka czy zwrotu w słowniku, tłumaczenie po prostu jest już w książce – i też ważne, że nie na końcu, żebyśmy nie musieli przerzucać kartek, i nawet nie w kolumnie obok, żebyśmy nie przerzucali wzrok z lewej na prawą stronę – a tłumaczenie jest po prostu wplecione w tekst. To jest bardzo ważne z tego względu, żeby nic nie mogło nas rozproszyć i oderwać od tego stanu zainteresowania ciekawą treścią dramatu, komedii czy powieści przygodowej.

Polecam.

Wypróbuj !

Jeśli spodobał Ci się artykuł, zapraszam do polubienia naszego profilu na facebooku, żeby otrzymywać pobobne wpisy na swoją stronę z aktualnościami.  Zrób to po to, żeby nasze posty były widoczne na Twoim news feedzie (ścianie z aktualnościami)

No i jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  Pomoże mi to dobierać interesującą tematykHELLO 2ę postów i artykułów, a dodatkowo w prezencie za wypełnienie ankiety wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

 

fb

 

8 Konkretnych Rad, Które Przyśpieszą Twoją Naukę Języka Obcego

 

1. Języka trzeba się uczyć intensywnie.

Oto dwa porównania. Pierwsze: Nauka języka – to stos cegieł. Cegiełki – to lekcje, czy rozdziały podręcznika. Przekładamy cegły w inne miejsce. Po przełożeniu wszystkich – nauka zakończona. Język jest pewną ilością materiału. Stopniowo się uczymy i nie ma znaczenia, jak szybko, najważniejsze, żeby przełożyć wszystkie cegiełki. No więc 100 cegiełek to 100 zajęć. I działamy, jak z każdym zadaniem. Nie jest to właściwe podejście. Drugie porównanie: język – to góra lodowa, na którą musimy wejść i tutaj znaczenie ma intensywność. Szybko się dostaniemy na sam szczyt góry – język opanowany. I właśnie to jest właściwe podejście. Jeśli nie dostaniemy się szybko na szczyt góry – cały czas będziemy się ześlizgiwać. Nasze 100 zajęć mogą się okazać zerem. Niestety, języka można się uczyć przez całe życie i ciągle nie móc się nim posługiwać. W celu zobrazowania tej całej historii trzeba powiedzieć, że można tysiąc razy dotknąć delikatnie zamkniętych drzwi – a zostaną zamknięte. A można zebrać wszystkie siły, jeden raz mocno popchnąć – i drzwi się otworzą. Dlatego zadajmy sobie pytanie, czy mamy chociaż te dwie godziny dziennie. Wymówki, typu Krok po krokuChociaż troszkę…” nie zdadzą egzaminu. Będziemy po prostu buksować w jednym miejscu. Za to można podejść do nauki etapami, miesiąc czy dwa – intensywnie, miesiąc — przerwa. A więc naukę nie można rozwlekać. W trybie intensywnym język można opanować w ciągu jednego roku. Jeśli raz, a dobrze się nauczymy języka, to tego się już nie zapomni, język zachowa się sam z siebie. W czasie przerwy słabnie jedynie nawyk mówienia, ale szybko się nadrabia w trakcie nowej praktyki.

2. Język – to nie słówka, a zwroty i frazy.

Język nie składa się ze słówek i gramatyki, a ze zwrotów i fraz – z tego, jak i co mówi się w danej konkretnej sytuacji. Niemiec nie powie: «Śpieszę się», a powie «Ja mam to pośpiesznie». Zapamiętywać warto całe zwroty. Człowiek, posiadający średnią pamięć jest w stanie zapamiętać 100, a nawet kilkaset słów dziennie. Rozmawiając, zazwyczaj korzystamy z około 3000 słów. Nie jest zatem problem nauczyć się słówek. Zadanie jednak nie polega na nauczeniu się słówek, a na prawidłowym zastosowaniu słów w konkretnej sytuacji.

3. Nie powtarzaj tyły.

Uciekł nam trochę język i chcemy powtórzyć materiał przed następnym etapem nauki? Nie. Nie róbmy tego! Po pierwsze jest to nudne! Po drugie, język nie ma początku ani końca: jest kulą. Dlatego trzeba cały czas próbować schwytać go w całości: nie uczyć się, tylko się przyzwyczajać. Inaczej zabuksujemy. Zamiast powtarzać tyły, lepiej cały czas biec do przodu. W taki sposób też dodatkowo powtórzymy tyły (bo mamy do czynienia z kulą).
4. Nie ucz się języka, tylko przyzwyczajaj się do niego

Języka się nie uczy, jako jakiegoś zestawu materiałów, do języka się przyzwyczaja – przyzwyczaja się korzystać z niego. (Dlatego staram się mówić «opanować», «przyswoić», zrobić tak, żeby się stał moim własnym). Zatem nigdy nie uczmy się języka 🙂 Przyzwyczajajmy się do niego, jak to robi dziecko, próbując zrozumieć co do niego mówi matka. Spróbuj pokierować całym procesem nauki zmienić

5. Nie martw się wymową.

Wielu ludzi niepokoi problem wymowy. Niepotrzebnie. Wymowa zależy od specjalnego językowego słuchu (nie muzycznego, a właśnie językowego). Ktoś to posiada, a ktoś – nie. Nie powinniśmy mieć obawy w związku z naszą wymową. Jeśli będziemy mówić z akcentem – żadem problem. Gorzej brzmi akurat «ustawiona» wymowa – wyrobiona przy lusterku albo innymi specjalistycznymi sposobami, dlatego, że jest to po prostu nienaturalne. Trzeba odnaleźć własny sposób i styl mówienia – i wtedy najbardziej się przybliżymy do dobrej wymowy. Istnieje jedna bardzo ważna umiejętność: nauczmy się powtarzać wszystko, co słyszymy w języku obcym, do siebie, jak by dublując, poruszając językiem. Na początku, nie będziemy nadążać – nic strasznego, «przeskakujmy» i dublujmy dalej. Za jakiś czas będziemy nadążać za ciągłą biegłą mową. W taki sposób, papugując, nie tylko opanujemy dobrą wymowę i intonację, ale także zapamiętamy zwroty.

6. Kiedy będziemy wiedzieć, że już się nauczyliśmy języka?

Skąd się dowiemy, że już wbiegliśmy na tę górę lodową (czyli opanowaliśmy język)? Sami to poczujemy. To nie zależy ani od ilości zajęć, ani od ilości przerobionego materiału. Powinna nastąpić jakościowa zmiana. Nagle uświadomimy, że mówimy, nie zastanawiając się nad tym, jak to powiedzieć, zapominamy o gramatyce, nie tłumaczymy z polskiego. I kiedy do nas mówią, od razu rozumiemy sens, nie tłumaczymy na polski.
Kiedy powiemy sobie nareszcie „Znam język!”? Test? Egzamin? Nie! Wtedy, gdy przestaniesz tracić na język swój cenny czas i zaczniesz nareszcie czerpać korzyści.

7. Jak najszybciej zacznij czerpać korzyści.

Warto od samego początku próbować czerpać korzyści ze znajomości języka. Co to znaczy czerpać korzyści. Na przykład gdy bez problemu przeczytasz książkę, zapominając, że treść jest po angielsku; gdy obejrzysz film bez lektora; gdy zanurzysz się w rozmowie z Hiszpanem czy Anglikiem. Aby przybliżyć się do tego momentu, korzyści należy uzyskiwać na samym początku: rozmawiać z ciekawymi ludźmi, czytać i oglądać interesujące cię materiały, wtedy pójdzie naprawdę szybko. A jeśli przezwyciężamy nudę i przekonujemy siebie, że to się kiedyś przyda, to czeka nas albo niepowodzenie albo bardzo ”daleka droga do sukcesu”. Jeśli nauka języka Cię nie ciekawi, jest to pewny znak, że robisz coś nie tak.

8. Nie ma osób niezdolnych do nauki języków

Jeśli uważasz, że należysz do osób, niezdolnych do nauki języków, to niepotrzebnie. Nie ma osób, niezdolnych do nauki języka. Nie jest to muzyka czy matematyka. Mówimy w swoim własnym języku? A znaczy to, że mamy wszystko w porządku z ośrodkami mózgu, które odpowiadają za mowę. Wiek też nie gra żadnej roli. Jak już mówiliśmy sprawa nie polega na zapamiętywaniu określonego materiału, ale na przyzwyczajaniu się do języka. Jest to po prostu powszechny stereotyp, że języka powinno się uczyć w jak najmłodszym wieku. Większość ludzi uczy się języka już jako dorośli. I żadnych ograniczeń wiekowych tutaj nie istnieje. Najważniejsze – nie bać się skoczyć do wody i popłynąć.

I jeszcze coś.

Drogi Czytelniku, nie serfuj w internecie w poszukiwaniach łatwych i łatwiejszych sposobów nauki języka obcego, a bierz książkę i od teraz zaczynaj działać. Nie myśl też o tym, jak trudne jest się nauczyć języka obcego, jak mało masz do tego predyspozycji albo jak słabą masz pamięć, a myśl o konkretnym materiale, który właśnie opanowujesz. Zamartwianie się zbija z tropu i zabiera siły.

Do dzieła !

Jeśli spodobał Ci się artykuł, zapraszam do polubienia naszego profilu na facebooku, żeby otrzymywać pobobne wpisy na swoją stronę z aktualnościami.  Zrób to po to, żeby nasze posty były widoczne na Twoim news feedzie (ścianie z aktualnościami)

No i jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  Pomoże mi to dobierać interesującą tematykHELLO 2ę postów i artykułów, a dodatkowo w prezencie za wypełnienie ankiety wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

 

fb

 

Aktywny czy Pasywny poziom znajomości języka? Dlaczego to ważne?

 

Są takie pojęcia jak aktywny i pasywny poziom znajomości języka . Aktywny to umiejętność mówienia i komunikacji, a pasywny to umiejętność wyłącznie rozumienia czy czytania. Mimo to, że wydają się one nierozerwalne, warto mieć świadomość czym się różną sposoby opanowywania obu.

Zatem zdecydujmy, czy potrzebujemy się nauczyć języka aktywnego, czyli mówionego, czy potrzebny jest jedynie język pasywny (do czytania prasy, informacji w internecie, literatury specjalistycznej czy pięknej, słuchania). A może aktywny i pasywny razem.

No więc, jeśli mówimy o języku mówionym, to droga do niego – to komunikacja, rozmowa. Języka mówionego można nauczyć się tylko poprzez rozmowę – tak, jak możliwe jest pływanie tylko w wodzie. Najlepiej z native speakerem, jeśli z nauczycielem, to z takim, który będzie wplatać w rozmowę sytuacje z życia wzięte, czyli nie będzie się koncentrował na samym języku, czyli formie, ale na treści samej rozmowy. W pierwszym przypadku, czyli kontakt z native speakerem, na początku będą przydatne materiały pomocnicze (podręcznik, gramatyka). Opanowując język mówiony tylko z podręczników, powinno się potem aktywować go poprzez rozmawianie z native speakerem. Jeśli nie będzie zastosowana rozmowa, to wiedza pozostanie na poziomie pasywnym, co również jest dobrą umiejętnością, ale do jej opanowania służą bardziej racjonalne sposoby.
Jeśli potrzebujemy języka pasywnego, nie ma sensu iść tą samą drogą, co w przypadku języka mówionego i zapamiętywać zwroty, typu „Jak masz na imię?”, „Jak mogę dostać się do stacji?” i t.d. Nie musimy też uczyć się gramatyki na tyle, by samodzielnie formułować różnorodne struktury słowne. Potrzebujemy jedynie: zapoznać się z językiem pisanym i wymową (podręcznik, nagrania audio), poznać podstawy gramatyki – powierzchownie, nie zapamiętując, tylko uważnie czytając (krótki podręcznik – ważne jest, żeby przykłady posiadały tłumaczenie). Potem zaczynamy czytanie równoległe (język oryginalny z tłumaczeniem), mogą to być książki do czytania według metody Ilyi Franka albo inne (ważne, żeby książka była ciekawa dla nas). Czytamy 1-2 godziny dziennie. Można czytać jakiekolwiek inne interesujące nas książki w języku oryginalnym (ale nie uproszczone typu University Press) ze słownikiem. Przy czym można nie szukać każdego słowa w słowniku, a wybierać jedynie 1-3 główne słowa ze strony. Gdy w tekście pozostaną nieznane 3-5 słów na stronie, można dodać oglądanie filmów fabularnych, a dla zrozumienia filmów dokumentalnych i programów radiowych czytać teksty z gazet, czasopism i magazynów. Taka nauka słuchania ze zrozumieniem zajmie 3-4 miesiące.
Warto zaznaczyć, że pasywna znajomość języka wymaga znajomości większej ilości słownictwa, w odróżnieniu od języka mówionego, gdzie wystarczy zaledwie 2-3 tysiące słów. Żeby opanować język pasywnie, czyli czytać książkę ze zrozumieniem (jak w języku ojczystym), czy rozumieć film dokumentalny potrzeba co najmniej 10 tysięcy słów. Trzeba zaznaczyć, że pod warunkiem regularnych zajęć (np. 2 godziny dziennie) i średnich zdolności – jest to kwestia kilku miesięcy, maksymalnie roku. Po opanowaniu języka pasywnego można dość łatwo go „aktywować”, rozmawiając z nauczycielem, albo pogrążając się na 2-3 miesiące w środowisko native speakerów.

Ważne jest uświadamiać, że dla pasywnej znajomości języka jego aktywne opanowanie nie jest potrzebne, jednak dla aktywnej znajomości języka jego pasywna umiejętność jest niezbędna. Każdy, kto ma za sobą jedynie naukę języka mówionego i ograniczonego słownictwa podręczników, nieuchronnie spotka się z sytuacją, że, chociaż prawie wszystko może powiedzieć, to jednak nie rozumie wszystkiego.

Zachęcam zatem do czytania i naturalnego wzbogacania zasobów słownictwa.

Do dzieła !

Zapraszam też do polubienia tego profilu na facebooku, żeby otrzymywać pobobne wpisy na swoją stronę z aktualnościami.  Zrób to, żeby nasze posty były widoczne na Twoim news feed .

No i HELLO 2jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  W prezencie wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

 fb

Problemy, z którymi się spotykasz w nauce języków.

W 2014 roku przeprowadziliśmy ankietę wśród uczących się języków obcych na forach tematycznych i w grupach językowych różnego rodzaju. Okazało się, że w tej płaszczyźnie jest szereg wspólnych, powtarzających kłopotów, które tak naprawdę mamy wszyscy, niezależnie od tego, jakiego języka się uczymy. I choć niektóre z nich mogą się wydawać oczywiste, to jednak warto moim zdaniem być przygotowanym i mieć świadomość tego, z jakimi przeszkodami przyjdzie nam się spotkać, ucząc się języka. Oczywiście każdy problem prosi o rozwiązanie, no i ja nie zamierzam pozostawić was bez takowego na moim blogu, a jestem pewna, że i sami, wiedząc i uświadamiając sobie, na czym stoicie, z łatwością co na niektóre znajdziecie odtrutkę. Zatem przejdźmy do rzeczy.


Moi drodzy, na samym początku, jest to banalny brak czasu.
Nie mamy czasu, żeby chodzić, co tam chodzić, nawet się zapisać na zajęcia czy kursy. NIE MAMY CZASU, żeby chociaż zastanowić się, co jest dobre, a co nie, jaką metodę wybrać, jaki podręcznik, który jest dobry, a który lepszy wśród masy proponowanych na rynku. Macie tak? Ja tak miałam i przez pewien czas, właśnie przez to, że nie miałam czasu, nauka języka zeszła w cień moich planów życiowych.

Następny problem, z którym się spotyka wiele osób, to to, że bardzo mało pamiętamy z tego, czego się uczymy, z tego całego materiału, co przerabiamy na kursach, w szkołach czy też samodzielnie. Po prostu gdzieś to ZNIKA W PAMIĘCI. A co najlepsze, kiedy coś tam już umiemy, jak nam się wydaje i przychodzi moment, że musimy wykorzystać to w jakiejś sytuacji życiowej, w rozmowie z osobą obcojęzyczną albo po prostu zrozumieć, co do nas mówią, czy mówi jakiś znak czy napis, to za żadne skarby nie możemy tych słów, których tak dobrze się kiedyś nauczyliśmy, wydobyć z pamięci właśnie teraz, gdy najbardziej tego potrzebujemy. Macie tak?

Jak się okazuje wiele osób tak ma, jak i to, że nauka się bardzo rozciąga w czasie. BARDZO DŁUGO TO TRWA, ta cała nauka i ten cały proces pod nazwą ”uczę się angielskiego” (czy jakiegoś innego języka). A bywa nawet i tak, że uczymy się języka całe życie. Po prostu. No i co? Nic złego! I tu rysuje mi się w głowie obraz mnie samej. Od kiedy siebie pamiętam zawsze się uczyłam języka angielskiego. Zawsze gdzieś tam z tylu głowy pamiętałam o tym. Podręcznik ze sobą do pociągu czy samolotu, kasety „ Business English” i słuchawki na plażę czy łąkę, szybki kurs miesięczny latem, kiedy było trochę wolnego czasu. Ale co najśmieszniejsze, kiedy zaczynałam rozmowę z Anglikiem czy obcokrajowcem, to na jego czy jej pytanie typu:  Do you speak english?, odpowiadałam Oh, I don’t speak english very well, just a little, but we can try.” To umiałam powiedzieć bezbłędnie i bardzo ładnie 🙂 No cóż, moim zdaniem, fajnie by było odpowiedzieć wreszcie kiedyś twierdząco YES, I AM!” 🙂
Oczywiście ten problem wynika między innymi w poprzedniego, bo jak nie pamiętamy za dużo, nie odkłada się ten angielski w pamięci, no to trzeba działać dalej i dalej, próbować, kontynuować, uczyć się, walczyć. Ech, gdyby życie nie było tak krótkie.

Następna bariera to to, że Nauka staje się dla nas nudna”. I ja głośno przytakuję: TAK. WŁAŚNIE. NUDA”. Może nie od razu, kiedy dopiero zaczynamy chodzić na kurs czy zajęcia, czy korzystać z jakieś nowej fajnej metody, kiedy działa jeszcze ten efekt nowości i kiedy mamy w sobie jeszcze dużo entuzjazmu, poznajemy nowych ludzi i wszystko się wydaje bardzo ciekawe. Ale za jakiś czas, kiedy powtarzają się pewne sytuacje, kiedy wchodzimy w jakiś system, schemat i rutynę, to przestaje nas to ciekawić i najzwyczajniej się nudzimy. I nie dlatego, że zajęcia są nudne, ale ta cała komunikacja, dialogi, rozmówki – SĄ SZTUCZNE. My wiemy, że są one sztucznie stworzone na potrzeby lekcji czy rozdziału podręcznika. This is a bookIt is rainy today”. Poznajecie styl podręcznika? Słuchajcie, przecież człowiek naturalnie nie posługuje się w taki sposób językiem. I to nie dlatego, że nie mówimy w taki sposób, bo to są prawidłowe konstrukcje. Ale nie wychodzimy na dwór i nie mówimy: Drzewo rośnieTrawa zielona, albo nie wchodzimy do domu i nie mówimy: Zegar tyka”. Nie ma w tym sensu, znaczenia dla nas. Sens pojawia się wtedy, kiedy, będąc zegarmistrzem, mówimy: „Zegar tyka, znaczenie i sens – praca wykonana, proszę zapłacić.
Zaczynam gdzieś wychodzić poza temat akurat tego artykułu, ale na pewno będę o tym mówić na moim blogu dokładniej, zatem powróćmy do listy, a zostały nam 2 kwestie, dwie bariery, na które się napotykamy w drodze do nauki języka i które często się powtarzały w odpowiedziach ankiety.


No cóż, popularny ostatnio problem całej naszej rzeczywistości i też procesu nauki języków, a mianowicie BRAK MOTYWACJI. Jakoś tak się dzieje, że jak mam usiąść i przeczytać jakiś rozdział w podręczniku, to wymyślę sobie tysiące zajęć, żeby tylko tego nie zrobić. Tak, brak motywacji jest ostatnio bardzo ostrym problemem. Dużo o tym się mówi w internecie, dużo książek na ten temat powstaje.
Ale tak na marginesie, rozmyślając na ten temat, nie chce wam się powiedzieć?: No cóż, takie czasy!”. Tak się po prostu dzieje, że, być może, jest to już cecha naszego pokolenia. Wydaje mi się, że nasze babcie, dziadkowie jakoś mieli w sobie więcej dyscypliny czy też takiego hartu ducha. A teraz zauważalna jest, moim zdaniem, tendencja, że jeśli przed nazwaniem jakiejś czynności dodane jest słowo muszę, musisz, to włącza się jakiś taki refleks zniechęcenia, typu: Nic nie muszę!” 🙂 Pozostawiam ten mój komentarz na waszą ocenę, ale wydaje mi się, że coś w tym musi być.
No cóż, w ramach wyjątku, poszukując rozwiązania problemu motywacji w nauce języka i żeby lepiej zobrazować myśl, przedłożę państwu prosty krótki przykład z życia. A więc wyobraźcie sobie sytuację, że wiecie, że musicie odwiedzić kolegę czy sąsiada, bo dawno nas zapraszał i jakoś nigdy nie mieliśmy „czasu” 🙂 , nie mogliśmy się wybrać na tę kawę czy piwo. No i nagle się dowiadujemy, że kolega ten akurat kupił sobie jakiś nowy super fajny samochód, albo cokolwiek, co bardzo nas ciekawi i co, być może nawet sami chcielibyśmy mieć. To wydaje mi się, że od razu chcielibyśmy odwiedzić kolegę. Znaleźlibyśmy czas, a jakiekolwiek inne przeszkody same by się rozwiązały. Co? Zgodzicie się? No już mamy. Jeden problem rozwiązany 🙂 Zwykła ciekawość i zainteresowanie. Jest to bardzo ważne w nauce języków. I o tym też chciałoby się porozmawiać więcej.

No i ostatni temat, który się pojawiał często w odpowiedziach to BRAK KONTAKTU Z PRAWDZIWYM, ORYGINALNYM JĘZYKIEM, z prawdziwą angielszczyzną, czyli językiem, w którym rozmawiają native speakerzy. Ten ich bogaty język. I tutaj, myślę, że ekstrawertycy (ludzie, którzy kierują swoją j percepcję i działania ku otoczeniu) mogliby mieć mniejszy z tym problem, mogliby bez problemu poznać w internecie osoby zagraniczne i zacząć z nimi się komunikować, a nawet się przyjaźnić. Zresztą wystarczy też wyjechać na parę miesięcy do kraju, gdzie się mówi w danym języku i problem się bardzo szybko rozwiązuje. Jednak co zrobić, jeśli nie mamy możliwości wyjechać i nie jesteśmy, być może, tak bardzo wyluzowani, żeby poznawać tak sobie ludzi z internetu. Skąd czerpać ten prawdziwy język? Okazuje się, że w dobie internetu i dostępu do zagranicznych programów telewizyjnych i radiowych, ten problem pozostaje aktualny. Bo co z tego, że źródeł jest wiele, internet, książki, prasa, telewizja, jak i tak nie rozumiemy. Wybiegając troszkę na przód, problem korzystania z oryginalnego języka jest mocno powiązany z bardzo silnym i znanym demotywatorem w nauce języków i nazwa go: Nie rozumiem”. Jak nie rozumiemy jakiegoś słowa od razu i natychmiast, to spada nam motywacja, żeby pozostać i być może się dowiedzieć, jak się tłumaczy, czy co oznacza dane słowo.

No więc przerobiliśmy 6 kłód, które często się pojawiają pod nogami wtedy, gdy zaczynamy uczyć się języka. Niektóre z nich na pewno ustawił nam tradycyjny system nauczania, niektóre sobie ustawiamy sami. Ale myślę, że sama wiedza może już pomóc i nasunąć jakieś rozwiązania, Napiszcie, co Wy myślicie na ten temat? Czy Macie też takie trudności, a może Macie jakieś inne bariery. Piszcie śmiało w komentarzach, jestem bardzo ciekawa, jak to jest u was.

Zapraszam też do polubienia tego profilu na facebooku, żeby otrzymywać pobobne wpisy na swoją stronę z aktualnościami.  Zrób to, żeby nasze posty były widoczne na Twoim news feed .

No i HELLO 2jeszcze coś dla tych czytelników, którzy są tu po raz pierwszy, napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp .  W prezencie wyślę powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki języka.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

fb

Jak wykorzystać to, co już mamy, by nauczyć się języka bez stresu, znudzenia i wkuwania?

 

Jak dużo więcej możemy, znając język. Rozwój biznesu na rynkach zagranicznych; lepsze zatrudnienie, dostęp do nowinek na rynku wiedzy, sztuki i rozrywki; szkolenia za granicą.
Jednak, próbując się nauczyć języka, wielu z nas boryka się z problemami. Czujemy, że brakuje nam czasu, motywacji, i nie wiemy jaka metoda jest dla nas dobra, a jaka zła? Dlaczego nie wiemy? Dlatego, że nie mamy kryteriów oceny, miary, więc pozostaje próbować i uczyć się na błędach. Ach, gdyby życie nie było takie krótkie… Dlatego spróbuję podzielić się z wami tą miarą, tym prawidłowym kryterium oceny, a zacznę od przypowieści.
Pewnego razu rosyjscy sportowcy dowiedzieli się, że w jednym z Tybetańskich klasztorów mnisi podczas jednych ze świąt pokonują biegiem 80 kilometrów. Zainteresowani sportowcy pojechali tam i poprosili mnichów pokazać, jak to robią. Mnisi nie wiedzieli po co, ale pobiegli na prośbę gości. Jednak wkrótce jeden z mnichów z zadyszką usiadł, za nim następny. Przecież nie przebiegłeś nawet kilometra?, pyta się sportowiec. Zmęczyłem się…,, – odpowiada mnich, nie rozumiejąc, że można biec bez celu, na czas, na odległość. Krótko mówiąc, nikt z mnichów nie pokonał dystansu, a sportowcy wyjechali z niczym. Jednak co ciekawe? Potem znów było święto i wszyscy mnisi tym razem bez trudu pokonali 80 km. Dlaczego tak się stało? Dlatego, że nie liczyli oni kilometrów, ani czasu, nie myśleli o bieganiu, który był tylko środkiem, a myśleli o uroczystości – to ona była celem, dlatego nie byli zmęczeni bez problemu pokonali 80 km.
Z nauką języków i z wyborem metody ta historia jest związana bezpośrednio. Męczymy się, czytając tekst podręcznika? Czy to jest zwyczajne lenistwo? Nie. Jest to normalna reakcja psychiki, bo język, jak bieganie w przypowieści – jest tylko środkiem, a nie celem. Tekst podręcznika jednak jest skonstruowany w taki sposób, że celem w nim jest język, a treść (rozmówki, dialogi) jest jedynie środkiem, instrumentem. Nasze zmęczenie i brak motywacji jest obronną reakcją psychiki na próbę przewrócenia do góry nogami naturalnego stanu rzeczy.
Żeby wyjaśnić przytoczę jeszcze jeden przykład. Jeśli zależy nam, żeby ktoś wstał i przeszedł się po sali, i poprosimy: Mógłby pan wstać i się przejść?” To to będzie na pewno dla tej osoby krępujące i będzie ona czuła się nieswojo, co wpłynie na jej niepewny i niezdecydowany krok. A jeśli zapytamy:Mógłbyś otworzyć drzwi w pokoju?, oo, będzie to zupełnie naturalne, a krok będzie przez to pewniejszy i zdecydowany. Podobnie jest z językiem. Powiem: Zegar tyka. Nie ma w tym sensu, jest tylko literalne znaczenie. Sens pojawia się w konkretnej sytuacji, kiedy zegarmistrz po naprawie zegarka, mówi: Zegar tyka…” sens – Proszę zapłacić, praca skończona., albo dyrektor mówi: Zegar tyka, sens – Mamy coraz mniej czasu, pospieszcie się. Znaczenie (na tym przykładzie literalne znaczenie słów) jest środkiem, celem jest sens. No i teraz najważniejsze odkrycie. Korzystamy z języka na poziomie sensu. Nie nazywamy przecież wszystkiego, co widzimy: Drzewo rośnie, trawa zielona, kot biegnie. Poznajecie styl tradycyjnego podręcznika?
W tradycyjnym nauczaniu język przedstawia się jako cel, na poziomie znaczenia, a nie na poziomie sensu. To wpływa na to, że, niestety, nie pozostaje to, czego się uczymy, w naszej pamięci na dugo. Co nam da uczenie się słówek? Będzie to niespójne z naturalnym procesem przyswajania języka. Efekt uzyskamy wtedy, gdy tych słów będziemy się uczyć z kontekstu, w konkretnej sytuacji.
Przekładając tę teorię na praktykę, czytanie czy słuchanie, które jest nam proponowane, powinno być ciekawe dla nas, powinno nas interesować, a język mówiony powinniśmy nabywać za pomocą sytuacyjnego kontaktu, a nie sztucznych dialogów czy rozmówek. Komunikacja się staje naturalna, gdy język w niej staje się środkiem dla rozwiązywania jakiejś życiowej sytuacji. Starajcie się wybierać metody, gdzie język jest nośnikiem sensu.
Jest wiele świetnych nauczycieli, metod i kursów na rynku edukacyjnym, które wykonują na pewno kawał dobrej roboty. Musimy jednak być świadomi, że w każdej tradycyjnej metodzie czy kursie czy każdej lekcji (jak już sama nazwa wskazuje) nauczenie się języka, czyli język jest tym celem, do którego dążymy. Naszym zadaniem czy zadaniem nauczyciela jest złamać ten schemat, przewrócić ten schemat do góry nogami, odwrócić role i zamienić język w środek , w instrument komunikacji, narzędzie rozumienia i załatwienia jakiejś konkretnej sytuacji życiowej. Można chyba powiedzieć, że im mniej edukacji będzie w edukacji czy nauce języka, tym lepiej, im mniej nasz nauczyciel będzie nauczycielem, tym lepiej, im mniej ograniczających barier będziemy czuli na zajęciach, tym lepiej, im mniej lekcja będzie lekcją, tym lepiej.
Nie pozostaje zatem wątpliwości, że warto wzbogacać swoją edukację tym, żeby, mieć przyjaciół wśród native speakerami, dowiadywać się newsów z obcojęzycznych kanałów telewizyjnych, radiowych, gazet, pogrążać się w czytanie ciekawej literatury oryginalnej (na przykład z tłumaczeniem). Dodajmy sens naszemu językowi. Nie uczmy się, przyzwyczajajmy się do niego.

No i HELLO 2mam jeszcze coś fajnego. Bardzo chciałabym poznać czytelnków tego bloga bliżej. Napiszcie, prosze, kim jesteście, wypełniając krótką anonimową ankietę http://bit.ly/2beWdZp , a żeby przewitać Was ciepło, wyślę w prezencie każdemu, kto wypełni ankietę, powitalny prezent, książkę do bardzo skutecznej nauki jezyka, z której korzystam i którą bardzo lubię.

Zapraszam też do polubienia tego profilu na facebooku, żeby otrzymywać pobobne wpisy na swoją stronę z aktualnościami.  Zrób to, żeby w łatwy sposób pozostać ze mną w kontkcie.

Pozdrawiam i do zobaczenia
Tatiana Bursiewicz
Na podstawie metody i teorii znanego poligloty i nauczyciela Ilyi Franka http://ifrank.pl/ 

fb